Kamil Mistrz. Tak mógłbym zaczynać każdy kolejny odcinek bloga, gdyby chodziło nie o mnie a tego mistrzowsko skromnego chłopaka z Zakopanego. Tego, którego drugie imię skazuje na zwycięstwo. Tego, któremu tydzień temu współczuła cała Polska i tego, którego od wczoraj wznosi pod niebiosa. Kamil o mocnej rozsądnej głowie.

Kamil Mistrz. Tak mógłbym zaczynać każdy kolejny odcinek bloga, gdyby chodziło nie o mnie a o tego mistrzowsko skromnego chłopaka z jakże prowokującego Torunia. Tego, który pokochał ultra i góry i po kontuzji wraca do formy. Tego, którego imię będzie kiedyś skandowała Polska, lecz zapewne tylko ta ultra biegowa.

Aczkolwiek po piątkowym treningu, który ze względu na logistykę rodzinno- zawodową zrealizowałem w sobotę, mogę również zakrzyknąć- Kamil- czy dobrze słyszę? Tak. Kamil Mistrz!!! Aż niesie się do samiutkich Tatr, przez turnie i hale. Jeśli chodzi o obiektywną ocenę, to oczywiście pozostawiam to w pierwszej kolejności Trenerowi a w kolejnych Wam, biegaczom. Subiektywna ocena, którą z radością prezentuje, to takie cztery plus. Plus się należy i nie dlatego, że dany na zachętę ale rzeczywiście czułem jak mnie niosło. To był trening zapisany jako suche i wcześniej dla mnie nic nie znaczące liczby, których trochę się obawiałem.

20′ E + I: 1600, 1200, 800, 400, 3×200 metrów (4:10/km)  przerwy 5,4,3,2,1‘trucht+ 10’E

KLIKNIJ SŁOWO  „TRENING”

W związku z szacunkiem jakim darzę matematykę sportową, wiedziałem że do tego treningu muszę podejść również z mocną głową. Nie tylko z powodu sprawowania opieki nad latoroślą wybrałem bieżnię przy Ence Pence. Nawet dla niezbyt lotnego umysłu matematycznego, oczywiste jest iż odcinki interwałowe podzielne są przez czterysta czyli długość jednej pętli na bieżni.

Pierwszy inter wał nie był tak groźny jak się obawiałem, trochę walczyłem o złapanie odpowiedniego rytmu co było wg mnie kluczem do poprawnego realizowania treningu. W związku z tym, że kolejne interwały były z „górki”, były krótsze, to noga dobrze podawała. Mimo wagi, maszyna dość sprawnie i lekko toczyła się po pierwszym torze. Zażartowałem podczas korespondencji z Bartkiem, że z powodu wilgotnej bieżni oraz moich nadwyżkowych kilogramów, wypadałem na wirażach na czwarty tor. Pod koniec treningu, podczas dwusetek, czułem się tak jak lubię. Czyli miałem zapas mocy. To było podobne do tego, gdy na zawodach odnajduję rezerwy na ostatnich kilometrach lub kilkuset metrach i przyspieszam. Taki trening jak ten nie tylko zapisuje w mięśniach informację o tym, że jak jest ciężko to należy skupić się na technice, zagryźć zęby i przyspieszyć ale wzmacnia tak ważną psychikę.

rytm treningu

Trener w ubiegłym tygodniu sprowokował do dzielenia się informacjami o Waszych kluczowych treningach. Zatem pytam. Kto z Was odbył w tym tygodniu mistrzowski trening?

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This