Jakże naturalnym kolejnym po pierwszym jest drugi krok. Jakże na pozór oczywistym i pewnym. W moim przypadku okazał się zrobiony po potknięciu. Drugi krok do poprawy zdrowia i odbudowania dawnego siebie. Nie tylko tego topiącego się w chwale kolejnych zdobywanych sportowych życiówek ale i cieszącego się kolorowym światem potraw. Tak ostatnio zszarzałego przez monotonię niewłaściwie pojmowanych priorytetów i dróg na skróty. Zatem drugi krok równa się ponownemu odwiedzeniu niewątpliwie uroczych i przyjaznych kątów

Elite Bydgoszcz
Elite Bydgoszcz

Spotkaliśmy się po moim potknięciu ale szczęśliwie szybciej niż się zapowiadało za co ogromnie dziękuję.

Drugi krok Magda i Ja

Badania krwi, które zrobiłem w poniedziałek zostały szczegółowo omówione przez Magdę. Oczywiście mógłbym poradzić się na forach internetowych oraz poczytać co piszą na portalach o zdrowiu czy zanurzyć się w niezastąpioną (a jednak) Wikipedię. Ale tak jak w przypadku treningów biegowych tak i w drodze do poprawy nawyków, wolę polegać na fachowcach a nie na chuliganach w dresach utkanych z pseudonaukowych haseł. Zatem wracając do badań. Będę żył ale nie wiadomo jak długo. To nie zostało odczytane. Zaczynając od dobrych wiadomości- poprawiły się wyniki cholesterolu. Może dlatego, że rzadko startowałem i nie nagradzałem się już golonką 😉 No i to by było na tyle z pozytywów. Jest kilka wskaźników wymagających poprawy i to od wczoraj a nie od jutra. Zatem pomimo kolejnej niedzieli bez otwartych sklepów, czyściłem lodówkę malując moje potrawy ferajną barw i smaków. Nie znalazłem w niej awokado- owocu który od dziś za sprawą przerobionego przez Karolinę z Elite zdjęcia, zdjęcia mojej dietetyczki Magdy podczas treningu Jiu Jitsu, będzie się z nią kojarzył. Magda, mam nadzieję, że nie masz mi za złe 😊 Jak to się pisze- rozwaliło mnie!

Podczas spotkania poczułem się jak zepsuty zegar otrzymujący nowe witaminowo mineralne wskazówki. Już tylko wystarczy nakręcić się na nową strefę czasową i z pewną śmiałością wyruszyć nie tylko w czas letni ale i lekki! Nie będę gdybał (nie lubię tego) jak lekkim mógłbym być gdybym opamiętał się wcześniej. Nie będę gdybał a potraktuję to jako naukę na przyszłość.

Już w najbliższą niedzielę, po poranku nie tylko krótszym z powodu zmiany strefy czasowej ale także na skutek gorączki przedstartowej, zjem lekkie śniadanie, ubiorę już wyprane i pachnące Pegasusy

wcisnę się w kamuflującą brzuch koszulkę i stanę na starcie Półmaratonu Warszawskiego. Biegu, który miał być głównym startem początku wiosny i dać odpowiedź jak dalej trenować. Odpowiedź z pewnością da ale nie taką, na jaką liczyłem. Teraz już tylko moja fantazja jest wstanie ponieść nadprogramowe kilogramy szybciej niż bym chciał. I będzie fantazyjnie! Wagi w przygotowaniach nie zabrakło, niestety zdrowia już tak. Odczuwam jeszcze grypę (a właściwie jej wpływ na moc organizmu) złapaną podczas ferii i na przyszłość będę wiedział, żeby jednak dać sobie nie tylko odpocząć od sportu ale i pracy, żeby szybciej wrócić do formy!

W mijającym tygodniu z jednej strony anomalie pogodowe- choć zgodne z tradycją ludową- a z drugiej dwa noclegi poza domem w związku z obowiązkami służbowymi, nie wpłynęły pozytywnie na poprawę samopoczucia. Dlatego zawiesiłem na chwilę buty na kołku i wyjątek zrobiłem dla ćwiczeń pod dachem.

Dałem się zaprosić przez kolegę Macieja

CB 163 Ogry

na „drzwi otwarte” do CB 163

crossfit

Co to jest? To takie miejsce niedaleko „mojej” bieżni oraz sali zabaw Ence Pence (można tam zostawić pod opieką dzieci a samemu iść się „skatować”), w którym ludzie pocą się z uśmiechem od ucha do ucha, tak jak nasz Marsz. Zajrzałem na zajęcia crossfit’u. Wyszły moje braki ale z drugiej strony dużą radość dała walka w ramach dwuosobowej drużyny. Może nie spociłem się jak nie wiem co ale brakło tchu i kilkudziesięciu powtórzeń do satysfakcji. Niemniej Sebastian Szubski (Olimpijczyk z Aten, Guinness Book Of Records Attempt – 24h KAJAK – 250km,oraz…) wykazał zrozumienie i zbudował przyjazną atmosferę dla każdego gościa.

Ogry

 

Na dobicie dziś przed pisaniem poćwiczyłem w domu żeby nie zwariować. Ocenię wsłuchując się dobrze w organizm, czy jutrzejszego poranka wyskoczyć na bieganie czy jeszcze do wtorku poczekać. A potem zanurzę się w poszukiwaniu bólu szczęścia!

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This