Jeb…ć dietę!

Jeb…ć trenowanie!

A h…j z tym wszystkim!

Tak mógłbym napisać po dzisiejszej połówce (nie wódki) gdybym, po pierwsze nie był sobą a po drugie biegał dopiero od „chwili”. A że biegam dłużej i wolę wino, które zazwyczaj jest sprzedawane w objętości 0,75 L a nie pół to napisze coś innego.

Dieta

Dieta klasie robotniczej kojarzy się z niskimi stawkami wypłacanymi przez pracodawcę za nocleg i wyżywienie, za świadczenie pracy poza stałym miejscem jej wykonywania. Zazwyczaj starcza na zagrzybiony pensjonat na obrzeżach miejscowości do której nawet komary nie dolatują oraz wyżywienie gorsze od serwowanych w polskich szpitalach.

Dla mnie dieta jest od dziesięciu tygodni synonimem drastycznie pozytywnych zmian w podejściu do żywienia, które mają na celu nie tyle odmłodzenie- bo do ewentualnego kryzysu wieku średniego jeszcze kilku lat brakuje, ale odbudowania siebie (jak Tomi robi to z autem, a Seba z rowerami) by jak najdłużej czerpać pełną piersią z życia w zdrowiu i zdrowiu!

oco

Tomi i Oco

Efektem ubocznym jest to, że znajomi opornie kibicują mi jak podczas dzisiejszego półmaratonu w Bydgoszczy, ponieważ mają problem z rozpoznaniem. Aczkolwiek oczy i zęby bez zmian. A i w ustach nie ma botoksu. Jeszcze (?). Wkraczam systematycznie w klasę z siódemką z przodu, po latach trwania z wagą 90+ mimo trenowania. Jak mnie pytają, co zmieniłeś. Jesz tasiemca? Żresz (pseudo) tabletki? Odpowiadam- jestem w Elite. Elite Bydgoszcz. Elicie światowej. Jestem już prawie w gronie osób które zrzuciły ponad 13 kg balast. A jak to utrzymam minimum przez rok to trafię na listę amerykańskich naukowców- serio. Zatem biegam sobie. Odżywiam się tak jak przykazała dietetyczka i cieszę się życiem!

P.S. Kolejny efekt uboczny to oferty ze światowych domów mody, abym pozował w sesjach zdjęciowych od Tajlandii po Karaiby. Czy ja wiem? Warto??? Jak sądzicie?

Półmaraton

Płakałem jak bóbr na mecie z powodu nie zdobytej życiówki. Rwałem włosy z głowy i ze złością odrywałem z sutków plastry. Szukałem zaczepki. Obrażałem innych biegaczy. Rzucałem na prawo i lewo a nawet w centrum lawę wulgaryzmów. Po h… te treningi. Tyle wyrzeczeń! Złamana kariera. Nic już ino chlanie, nie bieganie.

Płakałem na mecie ale tak naprawdę dzień wcześniej, kiedy z moją dwójką Cynamonków przekroczyliśmy wspólnie linię mety charytatywnego biegu w Borównie. Jednym z marzeń jest (jeśli dzieci wyrażą chęć) przebiegnięcie wspólnie biegu, najlepiej maratonu lub ultra. Spełniło się wczoraj. Plan był taki że przetruchtam w szczytnym celu 5 km a dzieci skorzystają w tym czasie z atrakcji typu dmuchańce, tatuaże itp. Ale moje kochane pociechy zdecydowały że chcą pobiec ze mną. Moja krew. Fantazja nie ogranicza nas 😊 Powiedziałem- jasne, skoro chcecie.

Start i wystartowały szybciej niż ruskie do wyścigu zbrojeń. Na początku je hamowałem a potem już zmęczenie i pogoda przemówiły im do rozsądku. Po jakimś czasie wprowadziłem rytm- jedno dziecko na 100m na plecach a drugie biegnie, potem 100 m marszu, kolejne na plecach i bieg. A na koniec truchtaliśmy wspólnie. Wspaniale. Dzieci zmęczone ale radosne. Daliśmy radę w naszej świętej trójcy zdobyć pierwszy wspólny bieg. Pierwsze nasze misterium męki i w niebo- wzruszenia! Przypadkowo spełniliśmy jedno z moich marzeń. Wspólne przeżywanie pasji! Kocham te radosne maleństwa! Marzę żeby zamiast „komputera”, pole czy dwór były ich światem! Moc wzruszenia na mecie. Piękne i nasze!

oco

szczęście

Półmaraton bydgoski to takie grill party w którym główne danie to biegacze. Gorące kamienie, wrzące wrzeszczące węgliki, solarium i sauna w jednym, wyssały do szpiku kości fantazyjną walkę i atak na ostatnich metrach. Męczyłem się niemiłosiernie. Widząc dobrze znaną gęsią skórkę wiedziałem, że nie jest dobrze, wiedziałem że nie zabawa a rozsądek jest wymagany. Spaliłem się słońcem. Nawet się zatrzymałem po 18 km. Nawet się wkurwiłem na to, ale przede wszystkim szukam bez lupy pozytywów. Tętno spadło mi w ostatnich tygodniach średnio o 10 bpm, czas z Warszawy poprawiony o ponad 2 minuty, chociaż do życiówki jeszcze daleko ale czuję moc na jesienny atak. I tak będzie!!! Zresztą zerknijcie sami:

Półmaraton Bydgoski

P.S. Organizatorzy zadbali również o dzieci. Nie widziałem ale Gosia dzisiejsza opiekunka Cynamonków, zdała relację i podesłała dokumentację. Świetny pomysł. Były konkurencje biegowe, skok wzwyż, itd.

Piękny krok biegowy

To był intensywny weekend. I niech takie dni zdarzają się jak najczęściej! Wtedy czuć, że się żyje pełną piersią!

P.S.S. A na rozluźnienie człowiek z ogniem 😉

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This