Ostatnie dwa weekendy były przepełnione nie tylko rywalizacją przede wszystkim ze swoimi słabościami i ograniczeniami (półmaraton i dyszka), ale również  spotkaniami z kolorową lokalną familią biegaczy. Mijający koniec tygodnia mimo, że bez startów to również obfituje w biegowe spotkania. Wczoraj miał miejsce ślub dwojga ultrasów a dziś ultra oczywiście biegowa impreza na znanych aczkolwiek przeze mnie zapomnianych ścieżkach.

Ultra życie

Przez bieganie o piątej rano niezależnie od pory roku, nie mam możliwości spotykać zbyt wielu biegaczy. Tych ludzkich, bo zwierząt w lasach jest jak suplementów w aptece. Ostatnio z Januszem, Matim czy Krzysią pobiegałem. I właściwie z nikim inny w tym roku… A treningów było od groma.

Mimo, że biegam od kilku lat, to zazwyczaj startowałem w Poznaniu z którego wraca się nie do poznania i w Warszawie gdzie nie biega się po trawie. Wczorajszych bydgoskich ślubujących poznałem prawie rok temu podczas Ultramaratonu Karkonoskiego

Ultra życie

Nieprzymuszony zapałałem sympatią. Później tak uprzejmy los zadecydował, że wpadaliśmy na siebie częściej. Zacząłem więcej bywać na lokalnych zawodach, odwiedzać po fejsie, obżerać z kulek mocy. Wesoło i entuzjastycznie. Tym bardziej nie mogłem opuścić tak ważną chwilę na ich ultra drodze. Brać biegowa została skrzyknięta przez Aldonę i zmobilizowana do kolorowego uczestnictwa w święcie. Kto był ten widział jaką miłą niespodziankę sprawiliśmy młodym.

ultra życie

Za kilkadziesiąt minut wybiegniemy wspólnie na świętowanie!

zdjęcia ze ślubu

Dieta

Sporo znajomych pytało mnie czy poprawa mojego zdrowia i wyglądu to tylko dieta czy również ingerencja plastyczna. Oczywiście, że tylko i wyłącznie praca nad nawykami żywieniowymi i wyeliminowaniu z diety tego co zbędne i zaśmiecające. W poniedziałek miałem wizytę kontrolną w Elite Bydgoszcz. Kolejny pomiar pokazał, że idziemy w dobrym kierunku.

dieta

Kęs za kęsem. Odtłuszczam się i nadal redukuję wagę. Cieszę się, jak również z tego że udaje mi się zachować higieniczne nawyki a wybryków jest tyle co kot napłakał.

Niedawno przeprowadziłem z Ziggim rozmowę. A jakże- o diecie. Zrozumiałem, że na niesatysfakcjonujący wynik podczas połówki, miała również wpływ redukcja ciemnej masy. Mimo wszystko spadek mocy wystąpił. Ale rozpatrując to długofalowo, korzyści już są a jeszcze więcej odczuwam i odczuję w kolejnych tygodniach. Treningi szybkościowe, również w aktualnym planie treningowym występują często. Lubię je ale wymagają skupienia i mobilizacji. Na szczęście nie czuję się już przed realizacją jak przed zawodami, z całym balastem stresu i dyskomfortu. Tak bywało dawniej. Czuję się pewniej niż i tylko biegając szybciej niż kiedyś, wsłuchuję się w słowa ciała aby nie złapać kontuzji. W tym tygodniu robiłem dwusetki na bieżni i przyjemnie mnie niosło.

Zawody

Z jednej strony ciągnie mnie aby wystartować w górskim biegu tak dla zresetowania głowy. Niekoniecznie na dystansie ultra ale tak żeby poczuć palące uda i nacieszyć oczy widokami. Nie tylko prężącymi się czworogłowymi i dwugłowymi. Pięknymi naszymi górami. Jestem zapisany na Półmaraton Gór Stołowych w okolicy urodzin ale raczej zmienię plany i z niego zrezygnuję… Dla innych widoków…

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This