Co się stało z naszą klasą

Pyta Adam w Tel-Avivie,

Ciężko sprostać takim czasom,

Ciężko w ogóle żyć uczciwie –

Co się stało z naszą klasą?

Wojtek w Szwecji, w porno klubie

Pisze – dobrze mi tu płacą

Za to, co i tak wszak lubię.

Piszę prawie co niedzielę te kilka stęchłych słów, w towarzystwie kwieciści upiększającej a niekiedy wzruszającej piosenki. Potem kolejnej i następnej. Dziś zacząłem od powyższej, która z jednej strony przypomina jak to bez mała pewnie z siedem lat temu buszowały po klawiaturze, nie tylko palce „blogera” ale i aktywnego czytelnika. W ostatnich miesiącach zapanował październik, szkocki, kaszubski, prześwitująco w zdania oszczędny. Zagoniony, zasypany pod listowiem obowiązków. Piszę, ponieważ lubię nie tylko wskoczyć w buty trailowe i uciec w Bieszczady. Piszę, ponieważ lubię nie tylko miękkość i sprężystość tartanu podczas czterysetek. Piszę, ponieważ lubię pisać. Taka moja kultura, k…a! Kultura!

Dziś była i kultura fizyczna i kultura przez wielu z wielkiej K zwana.

Osłabienie- chyba przedstartowe- które mnie dopadło w mijającym tygodniu ponownie zmodyfikowało nie tylko treningowe plany. Zamiast precyzyjnie realizować rozpiskę, załadowałem po sam brzeg puchar z medykamentami łykałem niczym młody pelikan. Chyba trochę lepiej się zrobiło ale nadal do pełni szczęścia brak kilkunastu a może więcej %. A może 40%? Odpuściłem wczorajsze czterysetki, ale jednak tylko na chwilę. Strasznie zależało mi na zrealizowaniu go. Niesamowicie ciekawiło mnie jak wejdzie w nogi, jak układ oddechowy go przyjmie.

I: 15×400 m (4:10/km) przerwy 400 m trucht

kultura

Spodobał mi się. Warto było przewietrzyć się.

o co chodzi

Może ten trening i zmęczenie a może zwyczajnie atawistyczna atmosfera w teatrze, ciepła i półmroczna, wywołały u mnie lekkie zaczepki sennej mary. Na szczęście nie byłem jak „Miś” w teatrze rwący włosy z głowy. Z przyjemnością obejrzałem, wraz z przyjemną dłonią w mej dłoni, „Koniec miłości” w reżyserii Doroty Androsz.

zdjęcie- Teatr Polski Bydgoszcz

Ze świetną grą i Katarzyny Herman i Juliusza Chrząstowskiego. Może dlatego, że dawno nie byłem w teatrze a może dlatego, że nikt nie wp…ł namiętnie chipsów i nie siorbał coli, rozpraszając uwagę; z przyjemnością czerpałem piękno zmysłami. Mam ochotę na kolejne spotkania ze sztuką. Nie tylko smażonego dziś steku z jelenia. To była moja dzisiejsza kultura!

Jutro postaram się siłą rozpędu obejrzeć Teatr Telewizji:

Fryderyk

Obejrzycie?

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This