Polska złota jesień zaczęła się chwilę przed zdobyciem przez naszych siatkarzy najpiękniejszego z medali. Cieszy każdego dnia coraz bardziej. Ta ubiegłoroczna nie była tak miła dla oka. Pełna depresyjnych opadów deszczu i przygnębiającą, duszącą nawet konia mgłą. Przygniatająca błotem złych zdarzeń, wciągającym w bagno smutku. Złota polska jesień każdego dnia otwiera kątem rozwartym przytulne ramiona. Złota polska jesień- oby trwała jak najdłużej!

Dziś, gdy wybiegłem oszołomiony wczorajszym niejednym łykiem wina, to z jednej strony czułem pulsujące uderzenia w głowę, a z drugiej wniebowzięte źrenice rozszerzały się szybciej niż wszechświat, by jak najwięcej pięknych obrazów chłonąć.  To co jest piękne, jest niedaleko, może zaraz za oknem, za pierwszym zakrętem, może za trzecią przecznicą, ale niekoniecznie za zmęczoną leniuchowaniem kanapą i przepoconym telewizorem. Ukochane niczym krągłości kobiecego ciała bieganie, pachnące każdą rodzącą się endorfinką, pulsujące radosnymi wyrzutami z lewej komory serca, swata z cudownymi okolicznościami przyrody. Dziś gdy wbiegłem w polską złota jesień, w ciepło pobliskiego lasu, ciągle walczyłem. Biec i zapisywać obrazy w głębokiej pamięci czy skakać z selfie na panoramę i z powrotem. Poskakałem.

złota polska jesień

złota polska jesień złota polska jesień złota polska jesień złota polska jesień złota polska jesień złota polska jesień złota polska jesień

Wczoraj w naszej kochanej Puszczy Bydgoskiej było święto. Kilkuset żądnych biegaczy i rozkochujących w sobie biegaczek, wybiegło na zaskakująco wymagający szlak. Poprzez połówkę do ultra. Cokolwiek by nie napisać, będzie to mało. Będą to ledwo blade słowa wobec ferajny emocji rozpalających ogień nie tylko biegowej namiętności. Kto wciągnął zachłannie choć raz odór łosiowej krainy, ten na wieki wieków wielki jej brat. Kilka lat temu przebiegłem utęsknione ultra w Beskidzie Żywieckim. Mimo, że byłem grubym truchtaczem, to zmierzyłem się z Chudym Wawrzyńcem. To tam na każdym kroku, na trasie ale i na mecie czułem co to jest przyjaźń, braterstwo ultra, rodzinna atmosfera biegu. To tego pragnę gdy wyruszam na górski czy trailowy szlak. Te same emocje unoszą się wraz z poranną mgłą od „Kogutka” aż do mety Biegów Puszczy Bydgoskiej…

Biegi Puszczy Bydgoskiej Biegi Puszczy Bydgoskiej Biegi Puszczy Bydgoskiej Biegi Puszczy Bydgoskiej

Cóż słychać w państwie z hejnałem grywanym na co dzień? Otóż kolejna sobota dała popalić i czwórkom i płucom. Wykonanie poniżej moich oczekiwań. Nie było lekko. Podczas czwartego powtórzenia poczułem rozkosznie zgubne zmęczenie, które na piątym zmieniło się w zwątpienie i o mały włos nie wcisnęło przycisku stop na garminie. Wytrwałem i zebrałem się na ostatnie. Trening bardziej dla głowy, ponieważ niepełna realizacja tempa nie pozwoliła na subiektywne postawienie choćby 4+ w treningowym dzienniczku. Za dwa tygodnie egzaminacyjny półmaraton na rodzimej ziemi. Choć okazało się, że trasa nie jest jeszcze znana sic! Co ma być to będzie. Marzy mi się nie tyle życiówka- choć nie pogardzę- a oddanie dwóch dobrych skoków. Takich by poczuć palącą szybkość w płucach i  transformację Prandtla-Glauerta, wtedy będę naprawdę zadowolony.

I: 6x2km (8:20) p.6’trucht

o co chodzi w biegu

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This