Tak jak miałem wielki apetyt na bardzo dobry wynik w ubiegłotygodniowej połówce, tak samo chciałem to szczegółowo opisać. Ale, że cała poprzednia niedziela była mocno w biegu, to opis był lakoniczny. Wspomnę tylko dla uzupełnienia, że wystrzeliłem po piętnastym kilometrze mocniej niż mogłem sobie to wyobrazić. Dobrze przepracowane treningi zaowocowały lepszym wynikiem niż zakładany o ponad dwie minuty. Choć jak zażartował dziś mój swimrunowy partner- „Trener też w Ciebie nie wierzy?”. Chyba nie wspomniałem również o tym, że w Bydgoszczy startował inny podopieczny Beztlena- Przemek Cz. Podczas wymiany na Messenger spytałem go na jaki czas biegnie. Powiedział, że na 1:36 czyli o dwie minuty przede mną miał być na mecie. Odpowiedziałem, że Trener kazał mi być gościnnym i mam pobiec na 1:38. Dlaczego o tym piszę? Gdzieś w okolicy 18 km minąłem go i wtedy krzyknął do mnie- Ty g… h… jesteś niegościnnym s… pip pip pip. No dobra, żartowałem. Krzyknął do mnie o mojej niegościnności ale na szczęście przyjaźnie. Mam nadzieję, że zrozumiał, co mu odpowiedziałem. Byłem już z jednej strony w prawie transie a z drugiej rzeczywiście mocno pracowałem. Czułem, że rakieta została odpalona w prawie idealnym momencie. Pognałem przed siebie tak jak zawsze bym chciał. Czyli walcząc oraz ze stanowczym finiszem! Uwielbiam to!!!

Nie został wymyślony najsprawiedliwszy system między ludzki. Żaden komunista i żaden kapitalista nie biegał na tyle by zrozumieć istotę relacji szczęśliwych ludzi. Dziś mogłem czerpać wielką przyjemność z biegu, który był dla Maćka (ten od swimrun) biegiem po życiówkę na 5 km podczas City Trail. Wahałem się czy tam pobiec. Po wczorajszym wymagającym treningu wskazane było przede wszystkim spokojne tak jak w planie napisane- wybieganie. Ale jednak mimo, że jestem samotnikiem w tłumie, to miałem ochotę na towarzystwo innych biegowych popaprańców. Po wczorajszym oblewaniu się brązowym trunkiem, czułem że fantazja nie poniesie mnie a jedynie poczucie misji do spełnienia! Przytruchtałem przed startem kilkadziesiąt minut. Wypatrzyłem w tłumie Maćka i start.

Niech Państwo żałują, że tego nie widzieli. Spytacie się- ale o co chodzi (w biegu)? Wiele osób prycha słysząc, że ktoś startuje na 5 km, że to taki krótki dystans. Im krótszy bieg tym intensywniejszy powinien być! Jestem naprawdę dumny, że kumpel walczył o jak najlepszy wynik. Szedł przepięknie. Wskoczył na poziom zmęczenia, który niejednego by zatrzymał w tym przepięknym podbydgoskim lesie. Słyszałem jego oddech, widziałem waleczny krok. Bardzo mocno powalczył. Tak jak to powinno być! Jak potrenuje z głową to sporo życiówek przed nim!

oco oco oco

Weekend minął jak ostatni wczorajszy interwał. A przede mną póki co bieg na 10 km 11.11 w Toruniu. Może być ciekawie. Zatem butów jeszcze nie piorę. Jeszcze chwila!

P.S. I: 3x600m + 6x300m + 3x600m (3:55/km) p.1′ trucht

oco

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This