Kilka lat temu w jednym ze spotów wyborczych padło mniej więcej takie zdanie- Jak mnie pytają skąd jestem, odpowiadam z Polski. Pomijając szerokim łukiem preferencje polityczne, utożsamiam się z powyższym. Urodzony na Górnym Śląsku, wychowany na południowych krańcach Kociewia, a od wielu lat mieszkaniec miasta na styku Kujaw, Pałuk i bóg jeden wie no i może również etnograf czego. Pewnie dlatego pękam niczym mury coraz czarniejsze ( a może to były chmury), jakby koni frygijskich groźne tabuny… Pękam niczym nakarmiony babcinym obiadem i po stokroć podsuwaną dokładką, słysząc o animozjach pomiędzy czy to lokalnymi czy internacjonalistycznymi ośrodkami.

Tak, przyznaję się, po kolejną życiówkę wybiorę się w przyszłą niedzielę do Torunia. I choćby hordy przeszkód wybiegły mi na drogę, choćby obrażone miny dawnych bydgoskich przyjaciół rzucały przekleństwa, to pobiegnę jedenastego listopada o jedenastej jedenaście w tym zapierniczonym mieście, gdzie pierniki na setki sposobów w cukierni z nabożnością malowane.

Tak, w Bydgoszczy odbędzie się bieg z okazji Święta Niepodległości. Na pięć kilometrów. Więc nie wybiegnę sprzed domu a gdzieś z okolic Bulwaru Filadelfijskiego na dwie pętle. Ubrany w taktykę wymieszaną dokładnie z fantazją. Po wczorajszym treningu, pomyślałem sobie- czy to już pora żeby zapukać do kolejnych drzwi i przekroczyć kolejną granicę? Tak. To już pora wyjść z piaskownicy i w skoczyć na trzepak! Kilometrów nie trzepię bezmyślnie a skutecznie krok za krokiem zwiększam efektywność.

Poniżej zapis wczorajszego ciekawego treningu, w dodatku w nowych bardziej nośnych butach 😉

8x400m + 8x300m (3:55/km) przerwy 1’marsz

Dziś już tylko potruchtanie po wioskach w centralnej Polsce.

Z kim się zobaczę w Toruniu?

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This