Tydzień mija a tyś formo niczyja. Po kilkunastu dniach poniekąd wymuszonej i atakującej z zaskoczenia przerwy, wróciłem do treningów. Muszę przyznać, że brakowało mi ruchu. Tym razem nie zakładałem kiedy wrócę, nie wyznaczyłem daty pierwszego treningu. Może właśnie dzięki temu i głowa odpoczęła? Na co dzień idę z zapisanym albo na kartce, albo w zwojach mózgowych planem. Niekiedy aż bolą uszy od szumu spraw przelatujących z prawa na lewa i na powrót. Głowa pęcznieje niczym nadmuchiwany agresywnie balon codzienności, wzbogacony mieszanką dobijającej rtęci i ciągnącego w dół ołowiu. Tym razem odrobinę ciężką głowę przewietrzyłem.

Podczas wczorajszego treningu, takiego w rodzaju- wciągam nosem, znam go dobrze; poczułem że jednak i nos zapchany i nogi nietęgie. Ale nie rozrywam swych biegowych szat. Taka dobrze znana kolej rzeczy. Po przerwie jest potrzebny czas na złapanie głębszego oddechu i powrót do dawnej mocy. Ona nie uciekła, nie przepadła w kolczastych krzakach. Wiernie czeka na mój powrót. Wiernie czeka na mój powrót niczym gorąca zupa na wczorajszych uczestników pierwszej kujawskiej setki czyli Bukowisko 100 km. Po treningu podjechałem na chwilę na metę- na szczęście było bliżej niż trasa zawodów. Blisko Bydgoszczy po pięknej naszej puszczy. Mam nadzieję, że organizatorom starczy sił a wolontariuszy przybędzie i impreza będzie kontynuowana. Jednym z moich marzeń jest przebiegnięcie setki ale mam w planach po prostu spakować plecak, ubrać biegowe buty i wyruszyć samotnie w obranym kierunku.

Cel na wiosnę obrany, wyartykułowany i trenerowi przekazany. Plan otrzymałem szybciej niż mój kot dobiega do karmy. Przez najbliższe dziewiętnaście tygodni trening za treningiem będę zbliżał się do oby przyjaznej Warszawy. Po drodze zapewne wystartuję w kilku zawodach choć jakiegoś wielkiego apetytu na imprezy biegowe nie mam. Zresztą nigdy nie kręciło mnie startowanie co tydzień w innym miejscu. Nie znaczy to, że nie lubię tej atmosfery biegowej fiesty i nie kocham smaku zwycięstwa na mecie. Ale staram się zachować równowagę.

W najbliższym czasie planuję wystartować z biegową paczką w charytatywnej sztafecie gdzieś w okolicy mikołajek- ale to jako dodatkowy trening, a w styczniu w górach w Etapowej Triadzie- w sam raz na popracowanie nad siłą biegową. Choć nie ukrywam, że podejdę do tego startu z respektem. Tym bardziej, że warunki mogą być wymagające.

Ktoś się wybiera do Krościenka?

Triada

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This