„…gdy skrzydłem cię trącą, już jesteś ich bratem…”

Czy to wrodzona czy nabyta ciekawość innych ludzi, wrodzona czy nabyta otwartość na podobnych sobie, pcha do rozmów po których zostają głębokie ślady- prezenty dla pamięci. Od kilku dni słucham utworu Jana Garbarka- „In Praise of Dreams”. Znacie? Pojawia się na rozpoczęcie oraz zakończenie piątkowej audycji Michała Olszańskiego „Godzina Prawdy”. Właśnie takie spotkanie objęło mnie mocno ramieniem i dało sporą dawkę wszelakich rozmyśli. Z osobą, którą i Michał powinien wysłuchać i cały świat.

Utwór ten chodzi za mną, siedzi w głowie wciskając się głęboko pod skorupę próbując wyciągnąć za odmrożone uszy na pola emocji. Teraz jaśniej widzę, że nie stało się to bez przyczyny. Gdzieś w tym boskim lego, zapisane było na którejś stronie instrukcji, co miało miejsce w ostatnich dniach. Strona za stroną instynktownie budowane, klocek za klockiem, wyjątkowe spotkanie. Gdy przewróciłem na czwartą, pojawiły się drzwi zachęcające do zapukania. Puk, puk. Tak, tak, to ja. Nie tylko przekroczyłem próg przyjaznego domu ale zostałem wpuszczony w podróż do wnętrza niesamowitej osoby, obdarowanej przez życie nie tylko drugim ale również wielce inspirującym dla nas.

Gosia, znalazła dla mnie czas w drodze po swoje (Biegiem po) 6 marzeń między czasem dla rodziny, pękiem obowiązków a pracą na etacie. Z jednej strony miałem w głowie, że nie wypada mi przy pierwszym spotkaniu absorbować ich zbytnio, a z drugiej strony im głębiej szliśmy w góry i las, to nie miałem ochoty kończyć tego szlaku.

ze zbioru Gosia Pazda- Pozorska

Gdy umawialiśmy się na spotkanie, to uprzedziła że jest gadułą. Nie miałem serca ukryć, że ja też. Choć starałem się mieć przede wszystkim uszy otwarte a gębę zamkniętą  i trzymać język w lochu, to jednak wyszło kilka przegadanych godzin. Przy nie tylko cieple kominka, jak starzy znajomi, którzy spotkali się po długiej przerwie. Porozmawialiśmy nie tylko a właściwie nie tyle o bieganiu, ale przede wszystkim o życiu. O wielu jego aspektach i tym co sprawia, że człowiek docenia to co ma. O tym skąd bierze się apetyt na spełnianie marzeń, mimo nokautów po których wielu by się już nie podniosło. O sile greckich herosów w kruchym ciele, która jest inspirująca nie tylko dla najbliższego otoczenia. O tym, że bohaterzy nie muszą nosić swych bijących po oczach peleryn, a spokojnie przechodzą obok nas i w odpowiednim momencie wyciągają z opresji. O tym, jak Gosia wyskoczyła z konopi, gdzieś zza siedmiu wydm i siedmiu kamieni zaskakując biegowy świat. O tym jak nieokiełznana niczym mustang na prerii fantazja daje zwycięstwo w biegu- debiucie na 100 km. O tym jak świętować 100- lecie odzyskania Niepodległości, o tym jak po prostu wygrać kolejną setkę i ustanowić rekord kraju. O tym jak smakuje brąz mistrzostw Europy w biegu 24- godzinnym. A wszystko po pięciu latach biegania.

Gosia Pazda- Pozorska

Może to było anielskie skrzydło a może przyjazny kuksaniec. Na pewno to spotkanie wbiło się w pamięć i te kilkadziesiąt minut podróży do wnętrza matki polki mocnych marzeń, trudno mi będzie przelać na papier tak by nie trącało banałem. Przekonamy się jak to wypadnie w kolejnym 21 numerze „ULTRA- dalej niż maraton”.

Gosiu, Krzyśku, dziękuję za wyrozumiałość a przede wszystkim za tak ciepłą i przyjazną gościnę. Za ściskające za gardło i ogrzewające serce opowieści.

„Za to, co mam w sobie, dziękuję Tobie”.

P.S. Kto czyta?

Ultra- dalej niż maraton

 

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This