Gdybym urodził się w Genui, to albo bym został słynnym internetowym żeglarzem, albo w kolejnym wcieleniu wybitnym (oby) piłkarzem. A tak to Ameryki nie odkryję, w dodatku to co chcę przekazać, już wieki temu napisał polski poeta. Słowami prosto do ponadczasowych trafiającymi:

Szlachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz.

Oczywiście po tych wielu latach stąpania i biegania po padole nie tylko łez, wiem jak zdrowie jest cenne. Po tylu sezonach z bieganiem po piątej rano, wiem że stres, niedobór snu, zwiększony wysiłek, mogą go nadwyrężyć. Tak też się stało. Od kilkunastu (?) dni nie biegam. Oczywiście że można bez tego żyć, szczególnie jak sił brak i mocy na cokolwiek. Ale kolejną oczywistością jest to, że po jakimś czasie zaczyna go brakować. Pomimo, że wkoło sporo się dzieje i pomimo, że czasu na wszystkie aktywności brakuje.

Jest już coraz lepiej, wirus zarządził odwrót, choć jeszcze stara się ostatnią z bitew wygrać. Jest na tyle dobrze, że poprosiłem Trenera o korektę planu i pod koniec tygodnia założę moje Pegasusy. Cieszę się. Pokornie przyjmę zapewne wolniejsze tempo na początku, ale i z nadzieją będę wypatrywał powrotu do formy. Docelowy wiosenny start to nadal warszawski półmaraton- czas najwyższy się zapisać 😊 Jeszcze około sześciu tygodni, jak wrócę do treningów to zostanie pięć. I wiem jedno, będzie zdecydowanie lepiej niż w ubiegłym roku. I wiem jeszcze jedno, może być ciekawiej niż jesienią. Oby tylko zdrowie było!

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This