Za chwil kilka powinienem odejść od gorącego ekranu komputera i dać ociężałym niczym mój dzisiejszy krok, oczom odpocząć. Ale widziały gały za co się brały i teraz nie ma co klnąc na przykrótką kołdrę doby, a zacisnąć zęby i efektywnie biec przed siebie, otwierając szerzej umysł, tak by nic nie umknęło, tak by za jakiś czas było lżej.

Tik tak, tik tak, wskazówki zegara wystukują rytm, który wywołuje dreszcz przerażenia, że do finalnego etapu już tak blisko.

Już za dwa tygodnie ważny start, nie tylko ze względów sportowych, który najchętniej bym o kilka lub kilkanaście dni przesunął. Ale nie ma co się mazgaić.

Biegam Dobrze- nie bądź żyła i wesprzyj- kliknij 🙂 

Trzeba zebrać dupę w troki i przygotować się, najlepiej jak się da. W tym tygodniu poprzesuwałem treningi na weekend. Po prostu nie dało się inaczej. Praca plus spontaniczny festiwal folkowy zaburzył odrobinę cykl. Ale nie miałem zamiaru odpuszczać treningów, pomimo tego, że nogi nadal czują Maniacką oraz brak regeneracji. Z drugiej strony odrobinę lubię to zakrawające na masochizm zmęczenie. Ten ból i te ołowiane nogi. Dziś podczas 120 minut spokojnego biegu, miałem ochotę, by ołów z nóg wbić prosto do głowy, tak by mózg rozbryzgał się na asfalcie, a moje zmęczone członki nie musiałby już dalej biec. Ale myśl biegnąca do startujących w dzisiejszym półmaratonie w Gdyni, dodała mi siły. Spora grupa walczyła tam ze zmęczeniem, wiatrem i słabościami. Nie mogłem się po prostu poddać, tym bardziej ze do domu był jeszcze spory kawałek.

Pamiętacie, że w marcu jak w garncu? Rano jak startowałem to było chłodno i ubrałem się tak jak poniżej:

I oczywiście po około czterdziestu minutach wyszło słońce i mimo zimnego wiatru zrobiło się za ciepło. Zdecydowanie nie dla mnie. Na zawodach takiego błędu nie popełniam. Ubieram się zdecydowanie lżej.

To co ostatnio trzyma mnie dłużej przy komputerze, to projekt który wykiełkował w głowie prawie dwa lata temu. T-shirt jest jednym ze znaków.  Po miesiącach nerwów, budowania, tworzenia, zmian i nadal ogromie tynkowania, zbliża się do końca. Do końca, który będzie początkiem. Niebawem przyjdzie wcisnąć „enter” i… No właśnie- będzie się działo 🙂

Znany Trener

Zmykam.

P.S. Jutro czeka mnie trening. Zrobię go z rana, mimo że nogi nietęgie. Teraz się zmęczę, a na zawodach będzie lżej 🙂

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This