Zawsze postrzegałem siebie jako osobę, biegacza który nie „cwaniakuje” i nie wymądrza się, nie obnosi z dobrymi radami, wykraczając poza swoje kompetencje i nie udowadnia młodszym stażem biegaczkom, jaki to jestem doświadczony. Ile to rozumów nie pozjadałem podczas bratobójczych walk. Zazwyczaj staram się przedstawić swoje doświadczenie i ewentualnie na tej podstawie pokazać jedną ze stron biegowego medalu.

Dzisiaj podczas rozmowy- a jakże w biegu, prowadzonej z aktualnym (od wczoraj) Mistrzem AMP w Biegach Przełajowych- Szymonem Dorożyńskim, doszliśmy do podobnych przemyśleń.

Ogromny dostęp do wszelkich informacji w internecie, morze pseudofachowców, powoduje ocean niepotrzebnych problemów. Z jednej strony dzięki temu możemy znaleźć wskazówki co zrobić, by biegać szybciej niż Usain Bolt, jak zbudować czworogłowe większe niż u Schwarzeneggera, czy jak być bardziej gibkim od chińskiej anonimowej gimnastyczki. A z drugiej strony, większość z nas czytając stek przypalonych bzdur, nie ma nawet nawyku, by sięgnąć po choćby najmniejszy durszlak i oddzielić szlam od wartościowej wiedzy. Przecież skoro napisali o tym w internecie, to musi to być przenajświętsza prawda, credo biegacza, oświecenie jaśniejsze niż blask białogłowej.

Ze steku bzdur rodzi się zgaga, piekąca nie tylko w żołądku, ale i w Achillesie, i w wiązadłach krzyżowych, w rozcięgnie podeszwowym. I po wielokroć, z błędu rodzi się wielbłąd. Zamiast udać się do fachowca, to palce ubrane w przydługie brudne paznokcie wystukują w wyszukiwarce „ból Achillesa, jak go zniwelować”, „jak przebiec maraton w dwie godziny”, „jak zbić wagę w dwa tygodnie przed startem”. Z jakiegoś powodu, spora część społeczeństwa tkwi w spoconych gaciach przed ekranem komputera i szuka najprostszej i najkrótszej drogi do sukcesu. Chwyta je niemoc wystukania na klawiaturze telefonu numeru do specjalisty. Pytanie dlaczego?

Z nurtujących pytań rodzą się pomysły. I jeden z tych pomysłów kiełkujących z ziarna zapytania, wyrasta na projekt, który spędza od miesięcy sen z powiek. Za kilka dni wreszcie ujrzy światło dzienne.

 

P.S. Przypominam, że jako wielki fan nauk biologicznych, zawodową ścieżkę kariery skierowałem ku rolnictwu. Przypominam, że nic co ludzkie nie jest mi obce i przypominam, że życiem rządzą instynkty. Dlatego warto za nimi podążać. Warto dotknąć się nawet w przydługi nos i iść w stronę tego, co może wydaje się nierozsądne, ale jest pragnieniem.

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This