Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

Młodości! dodaj mi skrzydła!

Niech nad martwym wzlecę światem

W rajską dziedzinę ułudy:

Kędy zapał tworzy cudy,

Nowości potrząsa kwiatem

I obleka w nadziei złote malowidła.

Jan II Sobieski nie mógł się mylić, kreśląc w pocie czoła powyższe słowa na kamiennych tablicach, jednocześnie sącząc lepki od słodyczy likier Curacao, zagubiony gdzieś na jednej z dzikich plaż. Być może złośliwi mu, zakrzykną jak onegdaj małemu- chyba ci kokos Newtona na głowę spadł. Jaka młodość! Ona przeminęła z burzą piaskową niczym na kartach powieści Margaret Mitchell, tej samej której pasja do kuchni sprawiła, że najwykwintniejsze restauracje otrzymują gwiazdki jej imienia. Czy tylko młodość dodaje skrzydeł i energii większej niż erupcja złośliwego Wezuwiusza?

Dziś na całym świecie, za wyjątkiem krajów czwartego, tego gnuśnego niesportowego świata, wystartował bieg „Wings for life”. Jeden z tych, który mam wpisany w kalendarzu, lecz bez konkretnej daty. Choć właściwie już jest. Spontanicznie dłubana czerwonym paznokciem na glinianych tabliczkach, zapewne któregoś majowego odlotowego dnia roku pańskiego, ewentualnie panieńskiego dwa zero dwa zero. Szczytny cel, pal licho wynik sportowy, no może nie do końca, bo nie chciałbym skończyć na dziesiątym czy piętnastym kilometrze, a zdecydowanie dalej być dogonionym przez wąsiatego Adama, co ma łysze.

Ale co to właściwie jest?

„Wings for Life World Run: Biegniemy dla tych, którzy nie mogą.

Wings for Life World Run to jedyny globalny bieg, w którym meta, będąca Samochodem Pościgowym, goni zawodników. Odbywa się on w 12 lokalizacjach na świecie i rozpoczyna dokładnie o tej samej godzinie. Dzięki temu spośród wszystkich biegaczy wyłaniają się światowi zwycięzcy – kobieta i mężczyzna, którym uda się najdłużej „uciekać” przed goniącą ich metą. Bieg skierowany jest absolutnie do wszystkich, którzy chcą wspomóc działania organizacji zbierającej fundusze na badania nad rdzeniem kręgowym. 100% wpłat z rejestracji zawodników kierowanych jest właśnie na ten cel. Wspólna idea jednoczy pełen przekrój uczestników: od laików, przez amatorów biegania, po profesjonalnych zawodników. Wings for Life World Run jest także dla Ciebie! Możesz się zarejestrować tu i teraz: registration.wingsforlifeworldrun.com.”

Zatem wasz dobry znajomy szary, wróć biały kieł, właśnie ogłasza, że poruszy niebo (jeśli sięgnie) i ziemię (choćby suchą i jałową), i wyruszy w kolejną drogę do szczytnego celu! Zazwyczaj starałem się z tylnego siedzenia wspierać akcje charytatywne. Mimo, że niektórzy myślą, że mam parcie na rozbite szkło, to jednak… Ale od tego roku dojrzałem aby stać się aktywnym uczestnikiem wsparcia w miarę możliwości, tego co jest przyczyną… tak, tak, drętwy rym ale napiszę- radości! Na okoliczność półmaratonu warszawskiego, uzbierałem więcej, zdecydowanie więcej niż połowę zakładanej kwoty. Wsparliście jej wielokrotność, czym sprawiliście mi ogromną radość. To dużo dla mnie znaczy.

Tamta akcja pomogła mi się uporać z czymś bardzo osobistym. Zazwyczaj na blogu piszę o sobie, ale im bardziej intymnie, tym więcej używam naturalnej tarczy, warstwy ochronnej w postaci wielokrotnie spotęgowanych porównań, może i drętwych metafor, ale  jednak… Może ktoś przeczyta między wierszami zakrzyknie- eureka, to nie mały niemądry chłopiec, a… no właśnie kto…

Już w najbliższą sobotę wrócę na trasę Biegu Rycerskiego w Świeciu. Kolejny raz. Tego, po którym cztery lata temu… Cztery lata temu żyłem w wielkim rozrywającym niepokoju, nie wyciszałem na noc telefonu, ponieważ liczyłem się z tym, iż w każdej chwili mogę otrzymać telefon z hospicjum, z druzgocącą wiadomością. Telefon od lekarza zadzwonił kilka chwil po biegu, gdy jeszcze w euforii po startowej kupowałem w dobrze znanej kwiaciarni kwiaty dla babci, którą mieliśmy zamiar odwiedzić w ramach zaległych urodzin… W jednej chwili skurczyłem się do wielkości łebka od szpili, dusząc jednocześnie przerażenia i kuląc się od przygniatającego bólu, a z drugiej strony wyprostowałem się jak żołnierz na defiladzie i chwyciłem w drżące ręce stos pogrzebowych spraw. W jednej chwili chwyciłem w drżące dłonie dawne życie i obecną śmierć.  W jednej chwili straciłem milion życia tchnień…Cztery lata… Ocean różnorodnej mozaiki oddechów…

Co na trasie biegu Rycerskiego pokażę? Rytmiczny, zamyślony krok, z wspomnieniami o tym co było, z głową walczącą ze smutkiem i szukającą drogi do szczęścia. Tak, to mogę zagwarantować.

A tymczasem raportuję- mimo zgniatanego myślami i uczynkami mózgu, treningi realizuję znowu dość dobrze 😊

ZB: 10 x 2′ (4:20/km) p.1′ trucht- kliknij, jeśli się nie boisz

 

tekst alternatywny tekst alternatywny

Pin It on Pinterest

Share This